“Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” – kochana do szaleństwa za te szelmostwa?

Wszyscy zachwalają hiszpańskojęzycznych współczesnych pisarzy. Latynoski boom zapoczątkowany w latach 60-tych trwa nieprzerwanie do dziś, świadczą o tym dobre recenzje, nagrody i uznanie czytelników na całym świecie. Nic w tym nie jest nadmuchane,  iberoamerykańscy pisarze trafiają do serc i pozostają tam na długo.

Co prawda, to moje chyba tylko drugie spotkanie z południowoamerykańskim pisarzem Llosa, wcześniejsze – “Pochwała macochy” zapierało dech pikanterią i cielesnością, czytane pewnego upalnego i beztroskiego lata, czy to jeszcze w liceum czy może później, nie potrafię powiedzieć, było jednak jedną z tych powieści, które czyta się z wypiekami i nutką podskórnego podniecenia. Krytycy zapewne kwalifikują Szelmostwa do tej samej grupy powieści Llosy – nasycone przedziwnym erotyzmem, co oczywiście ucieszyło mnie, gdyż o przywołanie tych moich dawnych i zatartych wrażeń z czytania powieści chodziło mi.

Llosa pisze lekko i bez zbędnych słów. Ta książka jest napisana w pierwszej osobie, w tonie sprawozdania z życia, takiej trochę  naprędce opowiedzianej historii. Tak jakby bohater siedział  z kimś przy kawie i opowiadał. Czasem ekscytuje się i prawie krzyczy, czasem ton opada i bohater wydaje się zmęczony, czasem lekko z rozdrażnieniem. Podczas lektury czytelnik (przynajmniej ja) oswaja się ze sposobem opowieści, przyswaja wyrażenia i zwroty. Niektóre słowa są powtarzane bardzo często, takie jak “niegrzeczna dziewczynko”, “grzeczny chłopczyku”, “chudopachołku”, to będzie zapewne punktem rozpoznawczym w mojej pamięci o tej książce.

Dialogi pary kochanków są mocne, na tyle mocne, że obok wypieków może pojawić się poczucie niedowierzania, że tak mógł napisać poważany klasyczny pisarz, cóż, jemu wolno żonglować na granicy skandalu, nikt go nie posądzi o pisanie pod żądną pikanterii i seksu publikę. Wprawny czytelnik pozna się za pewne, że nie jest to niskich lotów czytadło w stylu “Pamiętnik starego zboczucha”. Jest coś w tych miłosnych opisach, cielesność wręcz pornograficzna, obdarta z romantyzmu i egzaltacji. Opisy kobiecej anatomii są przepiękne, chociaż bywają dosadne. Np.:

“Że najbardziej podniecające w tobie, oprócz tej maciupeńkiej łechtaczki, jest jabłko Adama. Kiedy unosi się, ale szczególnie kiedy opada, tańcząc w twoim gardle”

“Była ciasna, kurczyła się, opierała mi się, skarżyła, aż wreszcie dopiąłem swego. Poczułem ból, jakby mój członek został złamany przez te dygoczące trzewia, które go dusiły. Ale było to cudowne cierpienie, zawrót głowy, w który się pogrążyłem, cały drżący”

“Na zaokrąglonym łonie prześwitywały spod skóry niebieskie żyłki i zalewała mnie czułość, gdy wyobrażałem sobie krew przepływającą przed nie powolutku”

Wszystkie te opisy dotyczą niegrzecznej dziewczynki, bohater nie jest rozwiązłym, świntuszącym uwodzicielem. Jest wierny niegrzecznej dziewczynce do przesady, mimo jej niecnych uczynków, mimo całego bólu jaki mu zadawała, jego miłość jest wręcz trudna do pojęcia, szczególnie że zdaje się być oparta tylko na zwierzęcej chuci. Po zastanowieniu wydaje się być jednak możliwa, nie ma przecież nic racjonalnego w prawdziwej miłości, tej chorobliwej i ostatecznej. Sam bohater w  jednym momencie mówi, że on nie jest zakochany, to jest jak choroba, która go zabija.

Ja sama w niektórych momentach dopingowałam bohaterowi w jego staraniach wyleczenia się, szelmostwo dziewczynki budzi odrazę i niechęć, jest to potworna kobieta, wyrachowana i bezlitosna – prawdziwa modliszka. Bohater jednak zawsze ulegał i jak oswojony szczeniak pogrążał się w nawrocie choroby. Historia powtarzała się wiele razy. Dziewczynka pojawiała się niespodziewanie a potem znikała zostawiając spustoszenie w sercu Ricarda. Ricardo jak ślepy wół, inteligentny na tyle, żeby mieć świadomość swojej słabości, zawsze wpada po uszy a potem wygrzebuje się powoli i boleśnie. Zawsze jednak przyznaje, że chwile z “Chilijeczką” to najszczęśliwsze chwile jego życia.

Niesamowite jest to, że wątek powieści zaczyna się na progu dojrzałości, a kończy na nieuchronnym progu starości, Ricardo opowiada praktycznie całe swoje życie, które w całości naznaczone jest przez tą chorą miłość.  Na drugim miejscu pojawia się chronologia współczesnej historii Peru, dzieje rewolucji z ewidentnym morałem jej bezsensowności, potem bohater barwnie przedstawia jego spotkania z kulturą hippisowską w Anglii.

Podsumowując, ta barwna i żywo przedstawiona historia zauroczyła mnie i zmusiła do za szybkiego dobrnięcia do jej końca. Na samym jej końcu dopiero, trochę szkoda losu niegrzecznej dziewczynki.

Leave a Reply