Oddział chorych na raka – Aleksander Sołżenicyn – recenzja z niedoczytanej pozycji

Oddzial-chorych-na-raka_Aleksander-SolzenicynDługo nie pisałam z uwagi na urlop, a na urlopie czytałam tylko jedną książkę i jej niestety nie skończyłam. I tak już chyba zostanie, gdyż wymieniona pozycja nie poleciała ze mną z powrotem na koniec świata. A szkoda, jestem trochę ciekawa losów pacjentów oddziału chorych na raka. Mam nadzieję, że wyzdrowieli i wyszli ze szpitala chociaż ton powieści tego raczej nie zapowiada.

Wszyscy podkreślają, że surowy szpital Sołżenicyna to alegoria państwa totalitarnego, dla mnie jednak ważniejsza była ta dosłowna wymowa – opis placówki leczącej raka, jej pacjentów, pielęgniarek i lekarzy, nakreślony z przeraźliwie rzeczową dokładnością, bardzo wiarygodny, oddający nie tylko medyczną, naukową i zawodową stronę, ale także ludzkie uczucia, lęki, przemiany pod wpływem terminalnej choroby. Wkradła się też odrobina romansu, delikatnego i trochę rzewnego.

Rak jest niewątpliwie straszną chorobą, która pochłania nie tylko ciało, ale i ducha człowieka, zżera ludzkie marzenia, dążenia, zmienia priorytety, przewartościowuje ideały. Zycie z rakiem to jak egzystencja na tykającej bombie. Sołżenicyn sam jej doświadczył, może dlatego jest wiarygodny, nie koloryzuje, nie pociesza, nie wykłada morałów. Chorzy bohaterowie powieści są tacy ludzcy, zwierzęco wyczuwają czyhającą za zakrętem śmierć. Lekarze – bardzo znieczuleni, ale podskórnie czujący każdą porażkę, ciągle walczący o każdego pacjenta, oszukujący ich, aby nie pozbawiać ich nadziei.  Przepracowani, zmęczeni, ma się wrażenie, że sami są chorzy od nadmiernego przebywania w tym gnieździe rozpaczy.

Warto przeczytać, warto poczuć.

 

Leave a Reply