Free hugs czyli Przytulanie za darmo

Dziś biegnąc do pociągu, kontem oka tylko, przed bramkami na perony ujrzałam chłopaka z tablicą: Free hugs. Ciekawe, co to za akcja czy promocja. Trudno uwierzyć, że to nic zorganizowanego. Z drugiej strony może chłopak prowadzi jakieś badania do pracy magisterskiej, wyglądał na studenta, jeszcze pamiętam, jak wyglądają studenci :) Smutne, że nie zatrzymałam się, żeby strzelić fotkę, zamiast owczym pędem lecieć na 6:08, żeby o 7 być w domu, zjeść obiad i zasiąść o 7.30 przed telewizorem jak 3 poprzednie dni w tym tygodniu.

Ale jak się okazuje, to nic nowego, oczywiście, wystarczy wygooglać, jest oficjalna stronka oraz definicja na Wikipedii. Akcja została zapoczątkowana w Australii w 2004 i rozprzestrzeniła się po świecie oczywiście dzięki internetowi. Na zdjęciu pomysłodawca. Czy to nie śmieszne, że dziś można mieć swoje 5 minut i miejsce w historii dzięki nawet tak irracjonalnemu pomysłowi?

A ja chciałabym się odważyć, żeby móc się pochwalić, że skorzystałam z jego hojnej oferty :) Jak na studenta, był całkiem schludny.

Leave a Reply