Dry July – czyli oczyszczanie głowy z przesłaniem

Dry July LogoDry July,  czyli lipiec na sucho. Już kiedyś wspominałam o zamiłowaniu Australijczyków do zorganizowanych akcji. W grupie zawsze raźniej, szczególnie gdy chodzi o tak karkołomne zadanie jak dobrowolna rezygnacja ze spożywania alkoholu i to na cały, caluśki miesiąc. Niektórym (daleko szukać nie muszę ) trudno sobie wyobrazić takie poświęcenie przez chociażby tydzień. Swoją droga napoje wyskokowe maja tutaj swoją dobrze osadzona tradycje. Jeśli Polakom wydaje się, ze jako sławni Słowianie dużo piją, to powinni się porównać się w boju gdzieś w typowym narożnie położonym przybytku, gdzie dywan cuchnie hektolitrami rozlanego piwa i rumu z colą. Bo taka jest największa różnica, Polacy upijają się po domówkach, tutaj jak już piç, to towarzysko, głośno i gdzieś w pubie.
Niechlubna konsekwencja nadmiaru integracji jest wysoka liczba tzw. Glassing – Szklankowania czyli okaleczeń z użyciem szklanek i butelek(nasz stary dobry tulipanek).

W takim razie ta akcja (http://www.dryjuly.com/) nie dość, że ma na celu zbiórkę forsy na zwalczanie raka, to jeszcze przyczyni się do zluzowania lekarzy pogotowia w typową piątkową i sobotnią noc, kiedy się zwykle dzieje.

Co zabawne, partnerem akcji jest Bundaberg – wytwórca słynnego rumu. Na stronie głównej jest ich banerek, a na nim tylko ich bezalkoholowe produkty :)

Leave a Reply